Dla artystów

Jak dbać o siebie? Porady artystów.

Niedawno trafiłam na wpis Elizabeth Gilbert, w którym precyzyjnie wyszczególniła, w jaki sposób dba o siebie. Skłonność do depresji idzie w parze z wysoką wrażliwością, a obie z kolei często towarzyszą artystom. Byłam szczerze zdziwiona, jak bardzo Gilbert koncentruje się na swoim wnętrzu i ile mu poświęca czasu. Wciąż jestem jednak przyzwyczajona do tego, że większość czasu przeznaczamy na zadania, a zajmowanie się sobą – do tego swoim zdrowiem psychicznym, a nie fizycznym – to promil naszych aktywności.

Tymczasem Gilbert systematycznie uczęszcza na terapię psychologiczną, rozwojową, medytuje, wyjeżdża na warsztaty rozwojowe – a swoją psychikę, również ze względu na to, że jest narzędziem jej pracy (!) regularnie zasila pomocą płynącą z różnych źródeł.

Jej wyznanie jest spójne z tym, o czym ostatnio rozmawiałam z Arnonem Grunbergiem dla portalu literackiego Zupełnie Inna Opowieść – że tak naprawdę wszyscy powinniśmy zwrócić się w stronę własnego wnętrza, bo tam kryją się demony, które potrzebują wyjścia na powierzchnię. Że wiele naszych problemów wynika z niezrozumienia sfery emocjonalnej, która w świecie zachodnim przez wieki była lekceważona z powodu braku swej racjonalności. Grunberg podkreślał, że nie wszystkim emocjom należy ufać – ale trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że istnieją i mają wpływ na nasze zachowanie.

Jak sobie zatem radzić z emocjami? Jak do nich dotrzeć, jak je zrozumieć? Co zrobić, gdy ból duszy przytłacza? A może jest sposób na zapobieganie mu?

Tego typu pytania zadałam w grupie facebookowej Pisarskie Olśnienia, gromadzącej osoby o artystycznych duszach, często bardziej podatnych na zranienie. Otrzymałam ogrom pięknych odpowiedzi, a wnioski z wielobarwnej dyskusji przekazuję poniżej:

Po pierwsze, przyjaciele. Niemal każdy wspominał o gronie zaufanych osób, którym może zwierzyć się ze swoich problemów. Rozmowa z bliskimi powoduje, że nabieramy do nich dystansu, widzimy je w innym świetle, a czasem nawet potrafimy się z nich roześmiać, gdy okazują się znacznie mniejsze niż podczas kolejnej bezsennej nocy, spędzonej sam na sam ze smutnymi myślami.

Po drugie, bądźmy tu i teraz. Bardzo ważna zasada, stanowiąca dla mnie sedno dbania o siebie. Przeszłości nie zmienimy, przyszłość jest nieznana – a to one właśnie są powodem stresu w teraźniejszości. Tu i teraz zajmujemy się tym, na co mamy realny wpływ. Tu i teraz kształtujemy rzeczywistość. Wybieganie myślami zarówno w przeszłość, jak i w przyszłość, jest źródłem nieustannej gonitwy myśli i niepokoju. Z drugiej strony, poczucie sprawczości i wpływu na teraźniejszość znacznie poprawia nam nastrój.

Po trzecie, wyjdźmy z domu. Zróbmy coś – pospacerujmy z psem, przytulmy się do drzewa, pobiegajmy w parku. Aktywność na łonie natury wzbogaca nas w endorfiny, a bezpośredni z nią kontakt sprawia, że czujemy się częścią czegoś większego. Dodatkowo, zielony kolor daje odpoczynek oczom zmęczonym ślęczeniem nad ekranem komputera lub kartką papieru. Same zalety.

Po czwarte, zaszyjmy się w bezpiecznym miejscu. Czasami na odwrót – przebodźcowani, wolimy odciąć się od świata. Z kubkiem lodów, pilotem od telewizora, chcemy by nikt do nas nie mówił. Polecam wyłączenie komórki, ciepły koc i ulubiony serial, taki nie za trudny w odbiorze. I zróbmy to bez najmniejszego poczucia winy. Każdy zasługuje na reset.

Po piąte, idźmy na terapię. Czasem krzepiące słowa przyjaciół nie pomagają, gdy nagromadziło się w naszym życiu zbyt dużo niewyjaśnionych spraw, zbyt wiele węzłów wymaga rozwiązania – lub przecięcia. Czasem nasi przyjaciele, mimo życzliwego nastawienia, są bezradni wobec ogromu naszego cierpienia. Nie czekaj więc na ostatnią chwilę, nie myśl, że „jakoś to będzie”. Obecnie jest już wielu znakomitych specjalistów psychoterapeutów, gotowych nieść profesjonalną pomoc. Warto pójść choćby na jedną sesję i sprawdzić, czy to dobra forma pomocy samemu sobie.

Po szóste, miejmy hobby. To było dla mnie interesujące odkrycie – w Pisarskich Olśnieniach jest wiele osób, które mają drugą, trzecią, czwartą pasję! I gdy pisanie nie wystarcza, łapią za pędzel, za aparat fotograficzny, zakładają buty do tanga i w ten sposób dodają radości swojemu życiu i wyrażają swoje emocje. Niesamowite, jak wiele w nas pokładów kreatywności – korzystajmy z nich zawsze, by dotrzeć do swoich emocji, zrozumieć je i zamienić w sztukę.

Po siódme, piszmy. Pisanie terapeutyczne, o którym również opowiadamy z Gosią Kozłowską w tym artykule, to znakomity sposób na codzienne spotkania z samym sobą. Pozwala dotrzeć do tych rejonów umysłu, do których zwykle nie mamy dostępu, bo zagłusza je codzienna lista czynności do wykonania. Szczególnie ważne jest pisanie o tym, co nas dotyka w okresach wzmożonej aktywności – na przykład na początku roku szkolnego, gdy tyle rzeczy trzeba ogarnąć, o tyle zadbać, tyle zorganizować…

Pamiętaj, że psychika osoby o wysokiej wrażliwości wymaga szczególnej opieki – a nikt nie zadba o Ciebie lepiej niż Ty sam. Mam nadzieję, że coraz więcej osób będzie świadomych tego, jak ważne jest codzienne dbanie o dobrostan psychiczny.

Może masz jakieś inne pomysły na dbanie o siebie? Podziel się nimi w komentarzu.

I odwiedź nas w Pisarskich Olśnieniach – grupa prawie tysiąca pisarzy zawsze jest gotowa udzielić Ci wsparcia, również psychicznego.

A moja fejsbukowa Pełnia żyje swoim życiem, tam również Cię zapraszam!



2 komentarze

  • Zofka Filozofka

    Ale super lista, przepiszę i powieszę sobie nad biurkiem… Ze swojej strony dodaję muzykę, która ma na człowieka bardzo duży wpływ. Słuchanie potrafi poprawić nastrój i zmienić nastawienie, a granie na instrumencie pozwala w pełni rozładować stres, napięcie i złość skumulowane w środku 🙂

    Odpowiedz
    • Małgosia

      Bardzo się cieszę, że ta lista trafia do Ciebie. O, tak, słuchanie muzyki potrafi niesamowicie pozytywnie oddziaływać na twórcę :)!

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Accessibility
Font Resize