Dla artystów

„Jestem niepoprawną marzycielką i kocham ludzi!” Wywiad z Haliną Sochą, pisarką

Halinko, bardzo się cieszę na tę rozmowę, bo już dawno miałam Cię zapytać o to, skąd się bierze radość i ciepło, którymi emanujesz. Skąd w Tobie ta niesamowita energia? Czy zawsze byłaś tak optymistyczną osobą?

Dziękuję za miłe słowa. Czy zawsze byłam tak optymistyczną osobą? Zdecydowanie tak. Chociaż życie czasami zaskakiwało mnie różnymi zdarzeniami, to ja nigdy nie traciłam wiary w to, że świat ma mi wiele do zaoferowania. Mam taką zdolność odnajdywania pozytywów w każdej sytuacji i łatwość przystosowywania się do różnych warunków i sytuacji życiowych. Te cechy charakteru są bardzo przydatne w codziennym życiu. Jestem także niepoprawną marzycielką, która konsekwentnie dąży do wymarzonego celu, a do wszystkich zadań podchodzę z lekkością i miłością do siebie i innych ludzi. I żeby nie było, nie jestem żadnym ideałem i różnie to w moim życiu bywało, ale zawsze miałam taką świadomość, że wiele rzeczy można zmienić, jeżeli się tylko chce. A ja chciałam być szczęśliwą i spełnioną kobietą. Kiedy coś mi się nie podobało, zawsze zaczynałam zmiany od siebie, nigdy nie zmieniałam innych ludzi. Równowagę i harmonię osiągnęłam wraz z dojrzałym wiekiem. Śmiało mogę powiedzieć, że życie zaczyna się po pięćdziesiątce. Teraz dzielę się tą wiedzą z innymi kobietami i podpowiadam jak odnaleźć szczęście w zwyczajnym codziennym życiu bez względu na wiek i stan posiadania. Moje motto życiowe to słowa Doreen Virtue: „Radość to najwyższa energia. To magiczne poczucie, że wszystko jest możliwe. Jej źródłem jest wdzięczność za dary, które niesie za sobą każdy moment. Przyciąga i tworzy obecne i przyszłe chwile na najwyższym poziomie”. 

Od czego się zaczęła Twoja przygoda twórcza i czy spodziewałaś się działać z takim rozmachem, gdy stawiałaś pierwsze litery swoich opowieści? Czy już wówczas zamierzałaś spotykać się z kobietami i przekazywać im swoją pozytywną filozofię życiową?

 Zamiłowanie do czytania i pisania mam od dziecka. Moja przygoda z pisaniem zaczęła się od układania krótkich opowiadań, którymi wypełniona jest moja szuflada. Później, zgodnie z przysłowiem, że „W miarę jedzenia apetyt rośnie”, zaczęłam marzyć, żeby napisać książkę. Rozpoczęłam literacką przygodę po pięćdziesiątce i można powiedzieć, że to wyglądało na nie lada szaleństwo i właśnie to było takie pasjonujące.

Dzisiaj, jak patrzę na te moje pisarskie poczynania z perspektywy czasu to cieszę się, że pomimo wielu wątpliwości i przeszkód wytrwale dążyłam do celu, że było warto. Nikomu, nawet najbliższym o moim pisaniu nie mówiłam, żeby na wypadek fiaska nie było tak zwanego obciachu. Teraz mnie śmieszy moje podejście do sprawy, ale dzisiaj jestem zupełnie inną osobą. Może to nie był strach przed porażką, ale przed oceną innych  ludzi, zwłaszcza najbliższych. Pomysł prowadzenia warsztatów i spotkań motywacyjnych dla kobiet urodził się w czasie spotkań autorskich z czytelniczkami Anielskiej Przystani. Ciągle słyszałam od nich, że moja książka motywuje do działania, że pomaga odnaleźć sens w życiu, i że chętnie spotkałyby się ze mną przy kawie, by porozmawiać o moich doświadczeniach.

Od piętnastu lat pracuję jako terapeutka reiki  i przez ten czas zdążyłam już wypracować własny sposób na to, jak odnajdywać szczęście w codziennym życiu. O tym właśnie jest kolejna moja książka, czyli Anielska Terapia. Dopiero kiedy połączyłam te dwie pasje, moje największe marzenie stało się osobistym celem życiowym. Pisanie jest dla mnie bardzo ważne, bo po pierwsze spełniam się twórczo co daje mi radość, która sprawia, że wszystko jest możliwe, a po drugie to właśnie moje książki otworzyły mi drzwi do tego, co teraz robię. Warto spełniać swoje marzenia i przy okazji odkrywać własne potencjały.

No właśnie, warto spełniać marzenia i jednocześnie znaleźć swoją, osobistą ścieżkę, która pięknie łączy kilka życiowych pasji. Bardzo mi jest bliskie takie podejście. Czy czasem nie żałujesz, że stosunkowo późno zaczęłaś pisać „na poważnie”? Nie ma w Tobie myślenia: „och, szkoda, że nie zajęłam się powieściopisarstwem dwadzieścia lat temu…”

Niczego nie żałuję i nie rozpamiętuję, bo to strata czasu i energii . Każdy wiek ma przecież swoje prawa. W wczesnej  młodości skupiałam swoją uwagę na życiu rodzinnym. Prowadziłam dom, wychowywałam dzieci i to wszystko z wielkim zaangażowaniem. Zawsze, kiedy się czegoś podejmuję, robię to na 100%.

Mój mąż był zawodowym sportowcem podziwiałam go i wspierałam. Żyłam w cieniu męża zupełnie świadomie. Mam poczucie spełnienia i wiem o tym, że moja rola w rodzinie była i jest bardzo ważna. Jestem zodiakalnym rakiem a więc mam naturę domatorki, opiekunki rodzinnego gniazda. Żyję zgodnie z własnymi standardami i jest mi z tym dobrze. Nawet teraz jestem przede wszystkim żoną, matką i babcią a dopiero na końcu pisarką. Żyję w harmonii ze sobą i swoimi wartościami. Dzieci już dawno wyfrunęły z gniazda a ja mam coraz więcej czasu na pisanie i spełnianie marzeń. Uwielbiam kiedy o poranku otwieram oczy i z fascynacją zaczynam nowy dzień. 

Nowy dzień to również nowe możliwości i nowe projekty… opowiedz, proszę, o Twojej ostatniej książce, której premiera niedawno miała miejsce.

Książka pod tytułem „Niech niosą cię marzenia na skrzydłach aniołów” jest trzecią i ostatnią częścią serii motylkowej. Jest kontynuacją losów Alicji i jej przyjaciół i zawiera relację z roku życia bohaterów „Anielskiej terapii”. Moim zamiarem było to żeby czytelnicy mogli zobaczyć jak zmienia się życie poszczególnych bohaterów w przeciągu jakiegoś czasu. W tym przypadku jest to rok. Chciałam uświadomić wszystkim, którzy zdecydowali się sięgnąć po moje książki, że aby zaszły w życiu zmiany, należy zacząć je od siebie. Należy dać sobie czas, wytyczyć kierunek i z optymizmem wyruszyć po nowe lepsze życie.

Czasami jednak los płata nam figla i pisze nam zupełnie inny scenariusz, inny to nie znaczy gorszy, to znaczy że czasami bywa tak że my sami nie wiemy czego chcemy od życia. Moim zamiarem było przemycić między wierszami anielskie przesłania dla tych, którzy poszukują swojej drogi oraz zainspirować ich do działania.

Wiem z doświadczenia, że czasami jedno słowo, jedno zdarzenie potrafizdziałać wiele. Nawet jeżeli nie planujemy żadnych zmian dobrze jest przenieść się chociaż na chwilę w świat marzeń, szczęśliwych przypadków i pozytywnych zakończeń. Taki jest mój plan. Chcę aby ludzie dostrzegli możliwości jakie w nich drzemią i odkryli magie w codziennym życiu. No cóż jestem, niepoprawną optymistką i dobrze mi z tym.

I oby nas było więcej!

Halina Socha

Halina Socha – pisarka, liderka społeczności kobiecych, inspiratorka.

Mieszka z rodziną w Wodzisławiu Śląskim w domu z pięknym ogrodem, który jest jej miejscem Mocy. A w sieci spotkasz ją tutaj:

Strona www: Halina Socha

Anielska przystań na Facebooku

Oraz na Instagramie.

I oczywiście, zapraszam do dyskusji tutaj i na fejsbukowej Pełni :).



8 komentarzy

  • Iwona

    Bardzo dziękuję za ten wpis 🙂 Książki nie czytałam. Piękny tytuł.

    Odpowiedz
  • Promotorka czytelnictwa

    Uwielbiam osoby z pozytywną energią, zagrażające optymizmem. Lubię wśród takich przebywać vi czerpać inspirację. I mam alergię na malkontentów… 😉

    Odpowiedz
    • Małgosia

      Zagrażające :). Piękny lapsus, Promotorko!

      Odpowiedz
  • Karolina Kosek

    widać, że bardzo ciepła kobieta 🙂

    Odpowiedz
  • Felicja

    Małgosiu, przepiękny wywiad. Od razu widać, że pani Halina jest niezwykle ciepłą i pozytywną osobą. Oby takich jak najwięcej. 🙂

    Odpowiedz
    • Małgosia

      Tak, Felicja, to prawda – oby jak najwięcej takich ludzi rozświetlało nasze życiowe ścieżki!

      Odpowiedz
  • krystynabozenna

    Sa takie osoby, któe emanują ciepłem i pozytywną enrgią,
    sama przyjemnośc przebywać w towarzystwie takich osób 🙂

    Odpowiedz
    • Małgosia

      I czerpać inspirację z ich towarzystwa!

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Accessibility
Font Resize