Refleksje

Sztuka odpuszczania

Pamiętam, że kilka lat temu zrobił na mnie wrażenie pewien cytat. Może to plotka, może miejska legenda… a może rzeczywiście Roman Wilhelmi, niezapomniany stróż Anioł z serialu „Alternatywy 4”, na pytanie o tajemnicę jego talentu, odpowiedział, że w grze aktorskiej trzeba pamiętać o zasadzie: „Przyp..lić i odpuścić”. Bardzo mi się spodobało to mało finezyjne powiedzenie, bo szybciutko pojęłam, że tę samą zasadę możemy zastosować nie tylko do sztuki aktorskiej, lecz do umiejętności życia w ogóle.

Nie wiedzieć czemu, nie zastosowałam tej zasady w życiu równie niezwłocznie. Choć potrzeba odpuszczania tkwiła we mnie od dawna, choć przekonywałam się, że służy zarówno mnie, jak i rodzinie, kuszące wydawało mi się czerpanie z życia pełnymi garściami. Przecież jest tyle możliwości, a świat stoi przede mną otworem. Na odpuszczanie przyjdzie jeszcze czas – na emeryturze lub w bliżej nieokreślonej przyszłości, gdy dzieci podrosną, a ja postanowię: teraz odpocznę.

Niestety, a może jednak na szczęście, problemy ze zdrowiem dzieci i moim skutecznie zatrzymywały mnie w gonitwie za tym nieosiągalnym, nieuchwytnym, a niby tuż za rogiem – spełnieniem. Nie było łatwo kolejny raz odmówić wzięcia udziału w atrakcyjnym projekcie, nie było łatwo pogodzić się z własną niemocą. Kiedy słyszysz zewsząd głosy, że kwestią organizacji jest pogodzenie życia zawodowego ze światem matczynych obowiązków, kiedy ktoś ci wmawia, że choroba jest jedynie kwestią nastawienia i pracy nad sobą… zaczynasz się czuć jak ostatnia oferma. Bo patrzysz na te działające jak petardy babki, słyszysz, że po prostu trzeba mniej spać, wziąć się w garść i przestać nad sobą użalać… w tym samym czasie dwadzieścia godzin na dobę nasłuchujesz rwącego oddechu swojego syna i czekasz na operację jak na zbawienie. 

Życie w permanentnym stresie prędzej czy później odbije się na zdrowiu. Nie startujemy w konkursie na najbardziej zarobioną matkę – a czasem tak to wygląda. Gdy czytam komentarze w internecie, że kobieta potrafi jedną ręką piec chleb, drugą miesza krem do tortu, jednocześnie prowadzi rozmowy biznesowe na głośnomówiącym i tuli w chuście niemowlę – za każdym razem zastanawiam się, kiedy w końcu odpuści. Lub kiedy jej ciało odmówi posłuszeństwa, co zdarza się chyba częściej. Moje kilka razy po okresie wyjątkowo obciążającym powiedziało: stop. I bardzo mu za to dziękuję.

Jednak nie chcę kolejny raz dojechać do ściany. Nie chcę znów napatoczyć się na czerwone światło. Moim pragnieniem jest zatrzymać się już na pomarańczowym, rozpoznać sygnały, które płyną z mojego wnętrza. Usłyszeć ten cichutki głos: „mała, bądź dla siebie dobra”. Rywalizowanie z sobą samą, przekraczanie granic, działanie na pełnych obrotach, które wprost boli fizycznie – to nie jest to, do czego zostaliśmy stworzeni.

Bo życie jest gdzie indziej. Jest w regularnych płatkach śniegu, jest w śladach sarny, która przebiega drogę o poranku. Jest w promieniach słońca, które zaglądają właśnie do okna domu nad biebrzańskim bagnem. Jest w ciepłym dotyku nagiej skóry mojej córki i w jej uśmiechu. Jest tam, gdzie nie ma Excela, dress code’u, agendy kolejnego bezowocnego spotkania do odhaczenia, gdzie nie ma korków i obawy, co sobie szef o mnie pomyśli, gdy się spóźnię. Życie jest w zapachu mandarynki – kolejnej, którą jesz, bo nie możesz się oprzeć jej słodyczy. Życie jest w Zagrodzie Kuwasy, wielkim płomieniu kominka i ciepłym zaangażowaniu gospodarzy.

Gdy odpuszczasz, łapiesz oddech. I odpowiednią perspektywę. Czasem, raz za razem, los zsyła ci kryzysy nie do udźwignięcia. Oczywiście, dźwigasz się, bo nie masz wyjścia. Powstajesz z nich, niby silniejsza, bo co nie zabije… lecz zapominasz, że owszem, wzmocni, lecz nie od razu. Nie od razu jesteś gotowa do dalszej walki. Każdy wojownik potrzebuje odpoczynku. I jeleń, i wilk, i Herkules i Wiedźmin, i Matka Polka potrzebują czasu, by się wylizać. Dlaczego tak często go sobie odmawiasz? Dlaczego udajesz, że jesteś cyborgiem? Dlaczego tak rzadko płaczesz, a tak często zaciskasz usta i pięści? Czemu poprawiasz koronę, idziesz do przodu, całkowicie zapominając o swoich ranach?

Każda z nich musi być zaopatrzona – ta widoczna – wiadomo, lecz ta niewidzialna – tym bardziej. Każda wojowniczka potrzebuje miłości i troski. Bez nich trudno o zwycięstwo, zwłaszcza bez tych najważniejszych, najbardziej istotnych dla poczucia szczęścia – miłości i troski do samej siebie. 

Kochaj siebie, uważnie odpowiadaj na swoje potrzeby. Przeżywaj po swojemu – stratę, ból, zmartwienie. Te emocje są równie ważne i prawdziwe jak poczucie szczęścia, sukcesu, zwycięstwa. Gdy buzują pod powierzchnią, gotowe są wybuchnąć wtedy, gdy się tego najmniej spodziewasz. Nie znikają, nie rozpływają się.

I gdy czasem nie masz wyjścia, musisz działać na dwieście procent, bo tego od ciebie wymaga życie, musisz „przypie….ić”, pamiętaj, by znaleźć przestrzeń i czas, aby „odpuścić”. To dwie strony tego samego medalu – z nich obu składa się życie.

W tym kalendarzu możesz wpisać spotkania z samą sobą, podczas których będziesz aktywnie ćwiczyła się w odpuszczaniu, kontemplowaniu i dostrzeganiu wokół siebie piękna.

Ten tekst dedykuję mojej wspaniałej Ani Bezdzieckiej – bez Ciebie Aneczko nie byłoby mnie w tym miejscu, w którym mi tak dobrze i bezpiecznie. Ania jest najlepszym coachem kryzysowym, na jakiego macie szansę trafić. Mądrą, wrażliwą, doświadczoną kobietą, która jest w stanie wraz z Tobą skonstruować trampolinę do wybicia się z dołka – zawodowego i osobistego.

Przeczytaj również: 

Podaruj sobie ciszę

Sztuka sklejania rozbitych dusz

Tak trudno żyć prosto

Zapraszam Cię na Pełnię na fejsbuku po więcej refleksji. A jeśli chcesz mi coś powiedzieć, pisz śmiało Malgosia@pelnia.eu – tam czekam na wieści od Ciebie :*.



24 komentarze

  • Łukasz

    „Skromnie przyjmować, spokojnie tracić.”Marek Aureliusz – najwyższa sztuka odpuszczenia 😉

    Odpowiedz
  • Kiniacz

    Oj, jak ja bym chciała nauczyć się odpuszczać… nie przejmować porażkami… żyć tu i teraz… muszę się tego w końcu nauczyć, bo mnie zmotywowałaś! Dzięki! 🙂

    Odpowiedz
  • Magda/ AsertywnaMama.pl

    Oj, bo odpuszczanie jest niemodne… Bo przecież trzeba robić, robić i robić. Najtrudniejsze w tym jest tak naprawdę danie sobie prawa do tego, by odpuścić. Czasem to prawdziwe wyzwanie.

    Odpowiedz
  • Anna Parchanowicz

    O tak, mamy tendencje, szczególnie my kobiety, do wykonywania iluś zadań na raz, do ciągłego biegu i bycia zajętymi, potrzebnymi. Też już na szczęście się nauczyłam i wziąć uczę tej trudnej sztuki odpuszczania, odpuszczania samej sobie. Zrobienia sobie przestrzeni, dania przyzwolenia na zwolnienie, na zatrzymanie, na oddech. Dzięki

    Odpowiedz
  • Danka

    Ja zawodowo zajmuje sie balansem w życiu, więc trudno żebym nie żyla w zgodzie z moimi naukami. Dużo odpoczywam, więcej niz pracuję. Nie gonię, nie ścigam i zyje w minimaliźmie.

    Odpowiedz
  • Agnieszka

    Świetnie napisane. My matki Polki mamy z tym największy problem. Ja nauczyłam się cieszyć drobnymi rzeczami, znaleźć czas na książkę, kąpiel o zapachu lawendy. Niby tak niewiele, a jednak tak dużo. Ciszmy się chwilą. Bądźmy tu i teraz.

    Odpowiedz
  • Bea

    Niestety czasem życie musi nas zmusić do odpuszczenia.

    Odpowiedz
  • Felicja

    O rety, ileż to ja razy miałam sytuację, że ciało odmawiało mi posłuszeństwa. W tej chwili myślę, że jestem na podobnym etapie, ale już bardziej świadomie wiem ile mogę jeszcze pociągnąć. Czasami boję się, że jak odpuszczę to coś stracę, coś bardzo ważnego dla mnie i nie umiem się z tym pogodzić. Teraz obiecuję, że będzie inaczej i będę odpuszczać bardziej.

    Odpowiedz
  • Akacja

    O tak…. umieć odpuścić i wiedzieć kiedy. Przez lata uciekałam w góry, gdy miałam dosyć i gdy kiedyś dotarłam do §ciany i poobijana się od niej odbiłam, zamieszkałam w starej wiejskiej chacie na stałe. Teraz jestem wolna.

    Odpowiedz
  • Madka roku

    Bardzo, bardzo mi się podoba. Świetnie napisane. Aczkolwiek ta umiejętność opuszczania wcale nie jest łatwa do przyswojenia. Jestem teraz na etapie, że muszę pogodzie się z tym, że pewnych rzeczy nie dam rady ciągnąć dalej, bo zwyczajnie brakuje mi czasu i sił. Przeżywam to dość ciężko. Trudno zwalczyć gdzieś taką wredną myśl w srodku, że nie dałam rady, że zawiodłam.

    Odpowiedz
  • Newenglandblog.pl

    Odpuszczania musimy się nauczyć lub życie nas do tego zmusi. Ja nie miałam wyjścia, mnie życie zmusiło. Na początku było bardzo trudno, ale teraz czuję się wolna. Cudowne uczucie.

    Odpowiedz
  • Kinga Kulczycka

    Ja praktykuję od dawna, chociaż jest to trudna praktyka… Podobnie mam z uważnością. Jednak warto dla siebie i dla innych.

    Odpowiedz
  • Katarzyna

    Choć jestem typem wojownika, to już dawno wyluzowałam i skierowałam się tylko w stronę natury. Ona mnie nigdy nie denerwuje, nawet gdy ziąb na dworze, wietrzysko w powietrzu, a krety ryją wypieszczone rabaty…
    Piękny tekst Małgosiu, serdeczności od Kasi.

    Odpowiedz
  • Ula z prostoofinansach

    Mądre słowa. Na szczęście odpuszczać nauczyłam się dość dawno, inaczej życie mogłoby być nieznośne. Nie zawsze ma sens dochodzenie swoich racji. Nikomu to nie służy. Nic dobrego nie przyniesie. A w nieistotnych sprawach, bo tylko o takich piszę, zwyczajnie szkoda czasu. U mnie też jest ta druga storna, jak trzeba się bardzo postarać to oczywiście dam radę. Samo życie 🙂

    Odpowiedz
  • itysia

    Jejku, ile to już razy odpuszczałam i namawiałam do tego na blogu innych. A potem ze zdwojoną mocą do roboty 😀 Genialne rozwiązanie, nic się nie wali gdy na chwilę zwolnimy a nam się chce więcej i jesteśmy w stanie zrobić wszystko to, czego od siebie oczekujemy 🙂

    Odpowiedz
    • Małgosia

      Tak jest, po regeneracji o wiele lepiej, skuteczniej i mądrzej działamy.

      Odpowiedz
  • Aga

    „Bo życie jest gdzie indziej. Jest w regularnych płatkach śniegu, jest w śladach sarny, która przebiega drogę o poranku. Jest w promieniach słońca, które zaglądają właśnie do okna domu nad biebrzańskim bagnem. Jest w ciepłym dotyku nagiej skóry mojej córki i w jej uśmiechu. „- Boże, jakie to piękne! <3 świetny artykuł 🙂

    Odpowiedz
  • Ania

    Generalnie nie odpuszczam, bo jak coś zaczynam to konczę. Odpuszczam tylko ludzi którzy w jakiś sposób nie sa ze mną kompatybilni

    Odpowiedz
  • Aleksandra Bohojło / Esencja

    To nie jest łatwa sztuka, uczyłam się jej bardzo długo, ale Małgosiu, udało się! Jestem na dobrej drodze. Nauczyłąm sie odpuszczać, selekcjonować to co dla mnie ważne i rezygnować z tego co niepotrzebnie zakłóca mój naturalny rytm. Praca nad sobą, priorytety, motywacja, determinacja i konsekwencja bardzo mi w tym pomogły.

    Odpowiedz
    • Małgosia

      Olu, serdecznie Ci gratuluję! Zdobyłaś niezwykle istotną umiejetność 💙.

      Odpowiedz
  • Joanna

    Wydajesz się być bardzo wrażliwą osobą, pięknie dobierasz słowa, potrafisz czerpać inspiracje w codzienności. Mi również zdarza się, że usłyszany gdzieś przypadkiem cytat zapadł mi w pamięci na tyle, że jestem w stanie wykreować na jego podstawie pewną ideologię. Fascynujące jest to, jak te same słowa mogą być przez inne osoby zupełnie różnie odebrane.

    Odpowiedz
  • Joanna

    A co do samej sztuki odpuszczania. Cóż.. wiem jak zbawienny ma wpływ, ale niestety pomimo tej wiedzy, z praktyką różnie bywa. Wiele zamieszania robią, jak wspominasz, wszędobylskie porady typu „jeśli bardzo chcesz to możesz wszystko”. Otóż, niekoniecznie.
    Mam nadzieję, że zdrowotnie u Ciebie i dzieci jest już stabilniej 🙂
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Małgosia

      Dziękuję Ci za piękne słowa :). Pozdrawiam serdecznie!

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Accessibility
Font Resize