Refleksje

W poszukiwaniu najprawdziwszej wersji siebie – jadę na Podlasie z Edytą Niewińską!

Jedz zdrowo. Ruszaj się. Spełniaj się w pracy. Miej pasję. Sięgaj gwiazd. Walcz z cellulitem, zmarszczkami, glutenem, leniem, laktozą, glukozą, skrobią i sacharozą. Bądź najlepszą wersją siebie. Ulegasz tym tekstom, za każdym razem powodującym wyrzuty sumienia, bo wciąż nie dorastasz do wymarzonego ideału.

Jak chomik w kołowrotku kręcisz się i biegniesz z coraz większym wysiłkiem,  usiłując dogonić marzenia. Osiągasz kolejne szczyty, bo przecież wszystko jest możliwe, o ile się tylko postarasz. Chcieć to móc, a tuż za rogiem czeka czerwone ferrari. Bo Rowińskiej się udało, ma wszak życie z bajki. Bo Twoja koleżanka wydała książkę (jak to, Ty jeszcze nie?), mając trójkę dzieci, czwarte w drodze i kota, któremu wypada dysk.  Przecież już nie godzi się niczym się nie interesować, a na fejsbuku czytać tylko stronę Janiny Daily i oglądać pieski zawinięte w naleśniki z koca.

Jedziesz, Mała, jedziesz – od pierwszej bazy do kolejnej, dzierżąc w dłoni Planer Pełen Czasu od słynnej Pani Swojego Czasu, która kipi wprost energią i działa, och, jak Ona działa! I też się tam widzisz, gdzie ona – na tych rajdach rowerowych, wśród różowych tiulów i miliona produktów, które rozchodzą się jak świeże bułeczki.

Wrodzona ambicja podpowiada Ci: skoro jej się udało, mnie się nie uda? Uda się razy milion! Co to dla mnie – te kilkanaście godzin pracy gdzieś upchnę w rozkładzie dnia. Sen jest przereklamowany, Napoleon spał po cztery godziny na dobę, a nikt mu nie odmówi imponujących wyników.

Wynik, wynik, efekt, efekt… samo nakręcająca się spirala. Jeszcze niedawno byłaś dumna ze strony postawionej na WordPressie, teraz wiadomości z wyrazami sympatii od Czytelników to mało…

Wiecznie mało, wiecznie jeszcze nie jesteś najlepszą wersją siebie, bo przecież  “the sky is the limit”. Łapiesz się na tym, że patrząc na zmarszczki na czole, myślisz: „trochę botoksu jeszcze nikomu nie zaszkodziło”.

Nie szkodzi, że ledwo patrzysz spod podpuchniętych powiek, że łapiesz infekcję za infekcją… że w domu rodzinnym prawie nie pamiętają, jak wyglądasz.

Gonić, gonić… odpocznę na emeryturze… albo wtedy, gdy już mnie nie będzie.

Bo tyle jeszcze trzeba. Tyle zadań do odhaczenia, tyle jeszcze wad do wyeliminowania, by stać się najlepszą wersją siebie – wymarzonym produktem popkultury, który z determinacją oraz zaangażowaniem godnym lepszej sprawy konsumuje jej treści.

Nagle bach! Dopada Cię. Coś niby małego na początku, jakieś nieuchwytne, mikroskopijne przygnębienie które z czasem rozrasta się i panoszy w sercu niczym czarny kruk. Wije gniazdo konsekwentnie, podszeptując, że nigdy, przenigdy nie będziesz najlepszą wersją siebie.

Bo kryteria, które obrałaś, by tak właśnie siebie ocenić – by móc powiedzieć uczciwie: jestem w porządku, są zupełnie niemożliwe do spełnienia. Choćby dlatego, że są przeciwstawne. Dlatego, że są nieludzkie i przeczą prawom fizjologii. Dlatego, że pomijają Twoje podstawowe potrzeby – odpoczynku, wyciszenia, regeneracji. W końcu dlatego, że nie uwzględniają rytmu natury – Twojego rytmu, jako jej części.

Znasz to? Ja niestety znam, jestem ofiarą mitu „chcieć to znaczy móc” oraz głupiej, nierozważnej ambicji.

Świadomie mówię jej „basta” i jadę na Podlasie wraz z Edytą Niewińską, by przez kilka dni wrócić do siebie. Nie tej najlepszej, lecz najprawdziwszej.

 



13 komentarzy

  • Joanna

    I nie dość, że warto byłoby to robić to jeszcze należałoby wysilić się by robić to co najmniej idealnie.

    Odpowiedz
  • Agata

    Ja akurat mam 26 i od roku nie pracuje w tego słowa znaczeniu, o którym myślicie. Łapie parę zleceń, trochę maluje. Życie płynie dużo wolniej.

    Odpowiedz
  • Michał

    Warto się zatrzymać, zwolnić i nie poddawać się temu pędowi. Zazdroszczę wyjazdu, będzie na pewno udany 😉

    Odpowiedz
  • Magda

    Coś w tym jest… Sama właściwie usypiam z planerem w ręku. Zdecydowanie czas zwolnić tempo!

    Odpowiedz
  • Danka

    Ja już kilka lat, dobrych lat temu zwolnilam. Robię co chcę i ile chcę. Ale też wiek już mi na to pozwala:-)

    Odpowiedz
  • Patrycja Czubak

    Czasami zatracamy się w tej gonitwie, dlatego warto przystopować, by odnaleźć siebie na nowo. Trzymam kciuki za Twoje odnalezienie siebie. 🙂

    Odpowiedz
  • Globfoterka

    Och, chyba nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak wiele osób mogłoby utożsamić się z Twoim tekstem. W tym niestety ja. Ale to trochę coś w rodzaju odwiecznego konfliktu. Z jednej strony takie motywacyjne hasła stymulują do działania i są skutecznym lekarstwem na lenistwo, z drugiej bywają dość niebezpieczne.

    Odpowiedz
    • Małgosia

      I po to są te listopady… by się zatrzymać, zadumać i przemyśleć, jakie są nasze prawdziwe pragnienia, a kiedy jedynie podążamy za tłumem.

      Odpowiedz
  • BEATA REDZIMSKA

    To rzeczywiscie jest taka uluda, namnozylo sie tylu kolczow i innych szarlatanow od hurra optymizmu, siegaj dalej, jezeli Twoje marzenia Cie nie przerazaja to nie sa wystarczajaco wielkie, tymczasem to odbiera wewnetrzny spokoj ducha – wciaz chciec wiecej. Bardzo madry i fajnie napisany tekst. Pozdrawiam serdecznie Beata

    Odpowiedz
  • Joanna

    Fajny post. Niezwykle na czasie. Zachęcający do refleksji i zatrzymania. Na szczęście umiem już powiedzieć stop i odpoczywać, ale okres rozkręcania firmy był dość wyczerpujący. 😊

    Odpowiedz
  • Magdalena Palmowska Coaching Serca

    Małgosiu bardzo ważny tekst. Z jednej strony idąc za głosem serca, realizując swoje pomysły i marzenia – jest super, bo przecież o to nam chodziło… Z drugiej – trzeba uważać, żeby nie starać się złapać zbyt wielu srok za ogon. Ja cały czas uczę się tego, żeby łapać ten balans. Mindfulness mnie w tym wspiera. Ale są momenty kiedy przegne i muszę znów wrócić do siebie z poziomu gleby ..😉

    Odpowiedz
  • Ola

    Oj, zauważam tu nazwę swojej marki, ale widzę Małgosiu, że chyba nie wiesz czego ja uczę, skoro stawiasz mnie po stronie mitu „chcieć to znaczy móc” 🙂

    Odpowiedz
    • Małgosia

      Olu, nie napisałam o Twojej marce, która jest bardzo potrzebna, lecz o niektórych jej odbiorczyniach – również o mnie. Podziwiam Cię bardzo i to, co robisz. Pozdrawiam serdecznie!

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Accessibility
Font Resize