Recenzje

Przedpremierowa recenzja powieści Edyty Niewińskiej „Pod powierzchnią”

Powiem szczerze i otwarcie: im dłużej myślę nad tym, co napisać, tym trudniej mi jest zabrać się do pracy. Mam wrażenie, że czegokolwiek bym nie napisała, nie zdołam ująć w słowa pełni wrażeń i odczuć, jakie uruchomiła tą powieścią Edyta Niewińska. Emocje, które wciąż odczuwam, kilka dni po przeczytaniu książki, są tak silne, a jednocześnie tak różne od tych, z którymi przychodzi mi zwykle się mierzyć, że moje pióro – zazwyczaj nieznośnie lekkie – odmawia posłuszeństwa.

Postaram się zatem najlepiej jak potrafię zachęcić Was do przeczytania tej powieści, równocześnie nie zdradzając zbyt wiele. Bo to taka książka, którą należy przefiltrować przez siebie – wtedy nabiera pełni znaczenia. Jestem pewna, że dla każdego czytelnika podróż do głębi swoich uczuć, jaką funduje nam Autorka, będzie wiązała się z innymi odkryciami. I to w „Pod powierzchnią” jest najbardziej cenne.

Zupełnie osobno, na uwagę zasługuje staranność wykonania książki – zachwycająca czcionka i przepiękny kolor okładki, który wybitnie oddaje nastrój powieści. Z kolei amatorzy hiszpańskich klimatów z pewnością docenią andaluzyjsko-kanaryjskie smaczki, którymi raczy nas Edyta.

Na zdjęciu autorka powieści, pisarka mieszkająca od lat w Andaluzji

Powieść zaczyna się spotkaniem obcych sobie kobiet – które połączył przypadek, zrządzenie losu, lub, jak wolą niektórzy myśleć – przeznaczenie. Obie znajdują się w najtrudniejszym momencie swojego życia. Problemy, z którymi przyszło im się mierzyć, są z gatunku tych najpoważniejszych. Obie – nie bójmy się tego kategorycznego określenia – walczą o życie.

Wspólnota losów i doświadczeń, punkt graniczny, w którym się znalazły, zbliżyły je do siebie. Niczym Thelma i Louise wyruszają w podróż. Na Gran Canarię, lecz również w głąb siebie. Droga, którą przebywają wspólnie, zmieni wszystko – ich sposób postrzegania siebie, swojego wpływu na rzeczywistość, ich relacje ze światem.

Podczas wspólnej podróży obie podejmą brzemienne w skutki decyzje. Wzmocnią siebie wzajemnie i zrozumieją, że nie mają wpływu na kapryśny los. Jednak ich reakcja, sposób działania, ich odpowiedź na jego wyzwania – podlega ich wolnej woli.

Spłakałam się na tej książce ze wzruszenia. Nawet nie powodowana współczuciem dla głównych bohaterek, którym naprawdę nie jest lekko, lecz ze względu na solidarność, która emanuje z kart powieści.

Wyczuwalna jest solidarność Autorki nie tylko z bohaterkami, lecz również z całą naszą płcią. Tak wiele zmagań towarzyszy tylko nam, tak dużo wyartykułowanych, jawnych i niejawnych oskarżeń jest obecnych w mediach, tak wiele się mówi o naszych obowiązkach, odpowiedzialności wobec innych… Nawet gdy to my jesteśmy ofiarami, słyszymy zewsząd: mogłaś zrobić inaczej, mogłaś mu powiedzieć, żona musi stać przy mężu, mogłaś to przewidzieć…

Tak mało w nas empatii, zrozumienia dla sytuacji innej kobiety, zbyt często wymagamy od siebie zbyt wiele… Czytając o perypetiach Laury i Susany, obserwując ich zachowania, miałam ochotę je przytulić i powiedzieć do nich: dziewczyny, #jateż! Ja również stałam pod ścianą, również nie byłam pewna swoich decyzji, również zmagałam się z problemem, który mnie obezwładniał.

Chcę mieć takie przyjaciółki. Chcę być taką przyjaciółką. Mam nadzieję, że #tyteż.

Książka Edyty Niewińskiej to studium psychologiczne, napisane bardzo precyzyjnym i pięknym językiem, dotykające obezwładniająco trudnych tematów. I dające nadzieję – na to, że w każdej, nawet najbardziej kryzysowej sytuacji, mamy prawo do samostanowienia. Od nas zależy, czy z niego skorzystamy.

Recenzję debiutu literackiego Edyty Niewińskiej znajdziesz TUTAJ.

A więcej o Edycie, jej projektach, jej misji poczytasz TUTAJ.

Ciągle jeszcze możesz nabyć książkę w przedsprzedaży! Skontaktuj się ze mną w tej sprawie.

Polub fp Pełnia, jeśli podoba Ci się to, co tworzę.



2 komentarze

  • Aneta

    Gdybym zobaczyła tę książkę w księgarni to bym ominęła ją bez przeczytania opisu. Okładka w ogóle nie zachęca. Ale dobrze, że trafiłam do Ciebie. Dzięki temu ta wzruszająca, pełna emocji książka o solidarności i empatii kobiet może do mnie trafić. Zapisuję tytuł;)

    Odpowiedz
  • Krzysztof

    Cóż, chyba troszkę źle trafiłem, bo z oczywistych przyczyn nie jestem targetem literatury kobiecej. Niemniej gratsy, że znalazłaś książkę, która cię zachwyciła 😉

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Accessibility
Font Resize