Dla artystów

Krzysia Bezubik pisze, bo chce – i wspiera przyszłych pisarzy

Zapraszam na niezwykle ciekawą rozmowę z Krzysią Bezubik – pisarką i nauczycielką pisania. Czy pisania można się nauczyć? Czy pisać każdy może? Jaki ciekawy projekt realizuje Krzysia? Sprawdźcie i wspomóżcie ją w ramach swoich możliwości. Artystów, którzy inspirują innych, zawsze warto wspierać!

Krzysiu, powiedz proszę, czy pisania można się nauczyć?

A czy można nauczyć się języka angielskiego? Albo gry na gitarze? Pisanie jest umiejętnością, której można się nauczyć. Jasne, nie każdy z nas będzie drugim Kingiem albo Rowling, ale pisania jako takiego można się nauczyć. Warunek jest jeden – wewnętrzna potrzeba. Poczucie, że chcę pisać, że jest to dla mnie ważne. Reszta to warsztat, a ten można wyćwiczyć.

Dlaczego uczysz pisania?

Wszystko zaczęło się jakieś siedem lat temu. Stwierdziłam, że nie chcę już pracować w szkole, a coś w życiu trzeba robić. Przez jakiś czas nie wiedziałam, co to może być. Próbowałam korekty książek, czegoś na kształt dziennikarstwa, aż w końcu odkryłam – chcę prowadzić kursy pisania. Od bardzo dawna zachwycała mnie ta idea, a już wtedy jako pisarka, z pierwszymi publikacjami, z pierwszą powieścią na koncie, z doświadczeniem dydaktycznym poczułam, że to dla mnie.

Uczę pisania, bo to był sposób na siebie i swoje życie. Ale nie tylko. Uczę pisania, bo wierzę, że każdy ma prawo sięgnąć po swoje marzenia. Przez te wszystkie lata czułam ogromną satysfakcję i dumę, gdy widziałam, jak moje kursantki rozwijają swoje skrzydła. Jak przechodzą od wątpliwości „czy ja mogę” do pewności „tak, mogę”. A dzisiaj dodatkowo czuję wzruszanie za każdym razem, gdy ktoś przesyła mi swoją książkę, której zalążek powstał na zajęciach.

Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda jako autorki i nauczycielki pisania? Czy te dwie aktywności wpływają na siebie wzajemnie? 

Najpierw była autorka i moje własne pragnienie bycia pisarką. A zaczęło się to w szkole podstawowej, gdy tylko nauczyłam się czytać. Naprawdę w moim życiu był taki moment, gdy na pytanie: „Kim będziesz, gdy dorośniesz?”, odpowiadałam: „Pisarką”.

Nauczycielka pisania przyszła dużo później. A jak przyszła, to się rozgościła na całego.

Te dwie strony mojej osobowości czasami się ze sobą kłócą, częściej jednak wspierają. Na pewno jako pisarka lepiej rozumiem swoich kursantów. Wiem, przed jakimi wyzwaniami stoją i mogę wykazać się większą dawką empatii. Jako pisarka wiem od środka, jak wygląda proces pisania i wydawania książki, więc na zajęciach nie ograniczam się do samej teorii.

Nauczycielka wspiera pisarkę wiedzą merytoryczną i całym arsenałem sposobów, by podnosić swój warsztat na wyższy poziom.

Twój kolejny projekt jest związany z publiczną zbiórka pieniędzy. Wyjaśnij, proszę, co w nim jest ciekawego i szczególnego. Dlaczego warto w niego zainwestować?

Zauważyłam, że większość dostępnych w Polsce poradników pisania ogranicza się do samej teorii. Jakkolwiek teoria jest ważna i przydatna, najważniejsze jest samo pisanie. Osoby, z którymi pracuję często sygnalizują, że potrzebują ćwiczeń, by zacząć, by przełamać barierę siedzenia nad pustą kartką papieru.

Dlatego chcę wydać nietypową książkę – zbiór ćwiczeń pisarsko-blogerskich „Piszę codziennie. 36-dniowe wyzwanie”. Marzy mi się taka książka, która naprawdę zachęci do pisania; do tego, by coraz więcej osób, nabierało odwagi w sięganiu po swoje pisarskie marzenie.

Dodatkowo dla osób wspierających przygotowałam ciekawe nagrody. Oczywiście jedną z nagród jest książka, na wyższym poziomie mini-kurs itp.

Czy pisanie jest dla każdego? Co daje twórcze pisanie zwykłemu człowiekowi?  Czy warto pisać nawet wtedy, gdy ma się niewielkie szanse na bestseller?

Nie, pisanie nie jest dla każdego. Pisanie jest dla tych, którzy czują wewnętrzną potrzebę, by pisać. I nie chodzi wcale o napisanie bestselleru, tylko o robienie czegoś, co dla nas jest ważne. Czegoś, co pozwala się nam wyrazić. Opowiedzieć historie, które w sobie nosimy. Jak ujmuje to Julia Cameron w „Drodze artysty” chodzi o przepływ siły twórczej, która ożywia nasze życie.

Pisanie ma też oczywiście wymiar terapeutyczny – pozwala uporać się emocjami, uporządkować pewne sprawy. Istnieją konkretne badania psychologiczne, pokazujące pozytywny wpływ pisania np. pamiętnika na jakość życia, szybkość wyjścia z trudnej sytuacji. Tak więc nie trzeba być pisarzem, blogerem, by korzystać z efektów, które może przynieść systematyczne pisanie.

Kiedyś byłaś nauczycielką, teraz jesteś pisarką ucząca pisania. Czy da się porównać te ścieżki kariery? Czy nie miałaś momentu, w którym kusił Cię powrót na etat? 

Nigdy nie tęskniłam za pracą w szkole. Podstawowa różnica polega na tym, że w sali lekcyjnej przebywają osoby, które muszą tam być. Na zajęcia pisania przychodzą osoby, które chcą na nich być.

W moim odczuciu nie da się porównać kariery nauczycielki polskiego i trenerki pisania. Wbrew pozornym podobieństwom, wymagają one rozwoju całkiem innych kompetencji. Choć samo doświadczenie nauczycielskie bardzo mi się przydało, gdy zaczynałam przygodę z kursami.

Twoja rada dla początkującego pisarza to…

Pisz i nie patrz na to, co powiedzą inni. Nie muszą rozumieć Twojej pasji, ważne, że Ty ją rozumiesz. I pamiętaj, że lepiej jest zacząć z błędem, niż perfekcyjnie zwlekać.

Gdzie można znaleźć informacje o Tobie i projekcie?

Przede wszystkim na stronie platformy Wspólny Projekt: Wydanie Papierowe Książki “Piszę codziennie. 36-dniowe wyzwanie.”

O zbiórce i jej postępach informuję również na swoim fanpage „Piszę, bo chcę”.

Krystyna Bezubik – pisarka, blogerka, nauczycielka pisania, autorka kilku książek – naukowych, beletrystycznych i na temat kreatywnego pisania. Prowadzi bloga eksperckiego Piszę, bo chcę.

Polecam również Twojej uwadze artykuł “Czego nie dowiesz się na kursie pisania”.

A jeśli masz ochotę na dłuższy pobyt w Pełni, odsyłam Cię na mój fanpage.



Nie ma jeszcze komentarzy

Zostaw komentarz

Accessibility
Font Resize